Od pierwszych minut meczu było widać, że spotkanie z GKP Gorzów nie będzie wyglądało tak, jak dotychczasowe mecze w Polkowicach, kiedy to drużyny przyjezdne niemalże nie wysiadając z autobusu, ustawiały się całą drużyną przed własnym polem karnym i tam oczekiwały na piłkarzy Zagłębia. Zawodnicy Czesława Jakołcewicza od pierwszych minut pokazywali, że chcą grać w piłkę a nie tylko rozpaczliwie się bronić i czekać na jak najniższy wymiar kary.
Pierwsze minuty spotkania nie były porywającym widowiskiem. Spotkani e toczyło się głównie w strefie środkowej boiska a obie drużyny, pomimo tego, że obie szukały swoich szans nie potrafiły poważniej zagrozić bramce rywali. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 27 minuty, kiedy to lewą stroną przedarł się Szymon Pawłowski, który następnie miękko dośrodkował w pole karne, tuż za plecy defensorów GKP, gdzie na piłkę czekał Michał Goliński, który strzałem głową z niewielkiej odległości otworzył wynik meczu.
Po straconej bramce piłkarze z Gorzowa Wielkopolskiego przejęli inicjatywę i szukali swojej okazji do zdobycia wyrównującego gola. W 39 minucie goście doprowadzili do wyrównania, a swój skromny udział przy golu dla GKP miał środkowy obrońca Zagłębia Michał Stasiak. Stasiak tak niefortunnie wybijał piłkę pod własnym polem karnym, że ta odbita od nóg jednego z zawodników GKP trafiła na lewą stronę do Petrika, który pociągnął piłkę do linii końcowej, a następnie zagrał ją na piąty metr, gdzie już na nią czekał Emil Drozdowicz, który mocnym strzałem doprowadził do wyrównania. Jeszcze przed przerwą przyjezdni wypracowali sobie jeszcze jedną okazję do zdobycia gola, jednak uderzenie Maliszewskiego w 44 minucie z narożnika pola karnego minimalnie minęło celu.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się po myśli lubinian, którzy już 49 minucie prowadzili 2-1. Piłkę na prawej stronie dostał Michał Goliński, który następnie mocno uderzył ją w kierunku dalszego słupka gorzowskiej bramki. Żaden z lubinian nie zdołał przeciąć mocnego uderzenie Golinskiego i skierować piłki do siatki, ale z pomocą przyszedł im bramkarz drużyny gości Dawid Dłoniak, który mając już piłkę w rękach nagle ją wypuścił z rąk, a futbolówka zatrzepotała w siatce.
Lubinianie wyjątkowo krótko cieszyli się z prowadzenia. Goście już trzy minuty później doprowadzili do wyrównania. Po kolejnym błędzie lubińskich obrońców, i zamieszaniu w polu karnym Zagłębia najprzytomniej zachował się Emil Drozdowicz, który potężnym strzałem po raz drugi pokonał Aleksandra Ptaka.
Przed meczem lubinianie zapowiadali, że w meczu z GKP interesuje ich tylko i wyłącznie zwycięstwo i trzeba przyznać, że po stracie drugiej bramki robili wszystko, aby zdobyć kolejne trzy punkty. Dobra, mądra, konsekwentna i ambitna gra podopiecznych Dariusza Fornalaka przyniosła rezultat w 77 minucie meczu. Po świetnej akcji Szymona Pawłowskiego, który na prawej stronie boiska z łatwością ograł trzech zawodników GKP piłka w polu karnym trafiła do Ilijana Micanskiego, który strzałem z niewielkiej odległości, nie miał problemów z pokonaniem Dłoniaka.
Nie był to koniec strzeleckich popisów bułgarskiego napastnika Zagłębia. W 88 minucie najskuteczniejszy strzelec „Miedziowych” wykorzystał nie najlepszą postawę Roberta Gacy, który nie potrafił wybić piłki z własnego pola karnego, i ponownie strzałem z mniej więcej pięciu metrów skierował piłkę do gorzowskiej bramki strzelając swoją 12 bramkę w tym sezonie.
60 sekund później na rajd lewą stroną zdecydował się wprowadzony kilka minut wcześniej Damian Piotrowski. Młody pomocnik, jak sam przyznał po meczu, chciał dośrodkować w pole karne, jednak futbolówka odbita od nóg jednego z zawodników GKP zmieniła tor lotu i wylądowała w siatce.